Biznes 24.08.2020 10 minut

O marce ToddleRoad, która kocha pokazywać dzieciom prawdziwy świat w kreatywny sposób

Nieograniczone możliwości. Łatwe układanie. Wytrzymałe i bezpieczne. Te trzy slogany świetnie opisują produkty ToddleRoad. Marka marzyła o własnych drogach do zabawy i zrobiła to! Właścicielka Dorota Renczewska w rozmowie w ramach cyklu „Wspieramy polskie marki. Poznaj naszych twórców” zdradzi nam, jak przekuła w sukces marzenia o firmie.

O powstaniu marki

Oh!sokiddy: Jak powstał pomysł na markę i jak to się wszystko zaczęło?

Dorota Renczewska, założycielka marki ToddleRoad: Od frustracji mojego dziecka. Mój syn, wówczas 2-3 letni, uwielbiał zabawy samochodzikami. Niestety jego ukochane autka nie pasowały do torów, które lubił układać. Taśma klejąca wymagała ciągłego poprawiania, bo zmieniała mu się koncepcja, więc byłam non stop zaangażowana w budowanie. Dywan był nudny, bo zawsze z takim samym układem.

Zaczęłam szukać pomysłów, by rozwiązać problem mojej pociechy, zupełnie nie myśląc o tworzeniu firmy: ot dziecko o coś prosi, ja staram się sprostać wyzwaniu. Wycięłam szerokie ulice ze sklejki, ale ułożenie sztywnej drogi w naszym małym mieszkaniu było trudne, a elementy się rozjeżdżały i źle znosiły wszelkie nierówności podłoża. Najlepiej sprawdzała się moja kauczukowa mata do jogi, którą ostatecznie pocięłam na elementy. Super przyczepna i elastyczna, ale to jednak spore poświęcenie. A skoro już miałam rozwiązanie, zaczęłam myśleć nad produkcją i krok po kroku stałam się właścicielką marki zabawek.

Inspiracje w kreowaniu nazwy

Jak wymyśliłaś nazwę firmy?

Uwielbiam gry słowne, wiedziałam też, że marka musi mieć nazwę równie zrozumiałą poza Polską. „Toddler” to z angielskiego małe dziecko w wieku 1-3 lat a „Road” to droga.

Sama droga kojarzy mi się nie tylko z fizyczną jezdnią, ale właśnie odkrywaniem i poszukiwaniem.

A ponieważ mój syn był właśnie w „toddlerowym” wieku, gdy nastąpiła wielka fascynacja tworzeniem miast i budowaniem dróg, nie mogłam nazwać marki inaczej. Dopilnowałam przy tym, żeby nasze drogi były bezpieczne już dla tak małych dzieci.

Produkty marki ToddleRoad

Jakie produkty oferuje Twoja marka?

Elastyczne drogi do budowania według własnych pomysłów. Chcę, żeby dzieci mogły budować bez ograniczeń, bo wierzę w ich niesamowite pomysły i świetną wyobraźnię. Dlatego drogi ToddleRoad są minimalistyczne, proste i dają mnóstwo możliwości. Elementy ulic są wyjątkowo duże (proste mają 30 cm) i płaskie, żeby mieścić wszystkie autka dzieci. Mają proste łączenie, więc dzieci budują same tak, jak chcą i tam gdzie chcą. Dodatkowo te części są wodoodporne i równie dobrze sprawdzają się zarówno w piasku, błocie, jak i warunkach domowych. A przy tym można je myć w zmywarce i pięknie pachną wanilią.

Ulice ToddleRoad są dostępne w różnych zestawach, ale też jako pojedyncze dodatki. Wszystkie można ze sobą dowolnie łączyć. Cały czas też pracuję nad nowymi produktami, które pozwolą dzieciom na dalsze odkrywanie i tworzenie świata wokół nich.

Marka ToddleRoad
ToddleRoad: Nieograniczone możliwości

Pierwsze kroki w branży

Jak opiszesz swoje pierwsze kroki w branży? Jak je wspominasz?

Cały czas mam poczucie, że jestem na początku drogi. Chociaż faktycznie, coraz częściej widzę podobieństwa pomiędzy problemami na mojej drodze a tymi, które już rozwiązałam, mimo początkowego poczucia bezsilności. Uwielbiam jazdę po górskich serpentynach i tak samo czuję się w pracy.

Co zakręt to wyzwanie, nie do końca wiem, co będzie za nim, ale z czasem nabieram coraz pewniejszego chwytu kierownicy i coraz większej pewności, że jadę w dobrym kierunku.

Na samym początku co chwilę zatrzymywałam się z myślą, że kompletnie się zgubiłam i powinnam zawrócić. Teraz wolę zjechać na pobocze i chwilę pomyśleć, zanim ruszę dalej, a we wsteczne lusterko patrzę wyłącznie po to, żeby się nie wpakować pod tira.

Czym zajmowałaś się wcześniej?

Zawodowo zajmowałam się komunikacją i marketingiem, koordynując kampanie reklamowe jako media planner. Myślałam wtedy, że fajnie byłoby kiedyś zająć się stworzeniem swojej marki, że byłoby to prostsze. Jakże się myliłam. 😀

W wolnym czasie, którego kiedyś miałam nieco więcej: ceramiką i malarstwem, tworzeniem. Odkąd zostałam Mamą, w dużej mierze obserwacją mojego dziecka i zachwytem nad jego rozwojem i pomysłami. Wciągnęło mnie niesamowicie wspieranie go w taki dyskretny sposób – będąc obok, pokazując proste narzędzia i dając możliwości do popełniania (i naprawiania) błędów.

Projektowanie i rozwój produktu

Jak wygląda tworzenie nowego produktu, kolekcji? Skąd czerpiesz inspiracje?

Nie mam pojęcia. Mam nieskończoną ilość pomysłów i najczęściej pojawiają się, gdy mam zajęte ręce, na przykład, kiedy pokonuję długie trasy jako kierowca. Często rzucam wtedy do męża „mam pomysł”, a on wzdycha z rezygnacją. 🙂 Często też zaczyna się od obserwowania i wysłuchania dzieci, a ostatnio też Klientów. To od nich padały pytania o większy zestaw, dlatego go zaprojektowałam, dałam dzieciom do przetestowania, a potem wprowadziłam do sprzedaży. I zniknął ze sklepu w przedsprzedaży. Pomysł nigdy nie jest dla mnie problemem. Trudności przynosi raczej realizacja.

Wysoka jakość materiałów

Na jakich materiałach pracujesz i jakie to ma znaczenie dla produktów?

Ulice ToddleRoad są wykonane z kauczuku, bo jest elastyczny i w pełni bezpieczny dla dzieci, a barwniki mają naturalne pochodzenie. Wszystkie materiały są dopuszczone do produkcji gryzaków oraz kontaktu z żywnością, więc nie obawiam się, gdy moja roczna córka podgryza ulice. Wiem przy tym, że nie ma szans ich odgryźć.

Nasz kauczuk jest superwytrzymały, znosi szuranie po piasku i mycie w zmywarce.

A ponieważ zwracam uwagę na szczegóły i lubię się otaczać pięknymi zapachami, dlatego ulice ToddleRoad pachną wanilią. Całe zabawki wraz z opakowaniami przebadaliśmy w niezależnym laboratorium w Polsce. Zresztą opakowania zaprojektowałam tak, aby nie tylko służyły do przechowywania, ale też stanowiły część zabawki.

Marka ToddleRoad
ToddleRoad: Bezpieczne i wytrzymałe

Grupa docelowa i Klient idealny

Kim są Twoi odbiorcy i co mówią o produktach ToddleRoad?

Większość ulic ToddleRoad kupują rodzice, mający więcej niż jedno dziecko, bo to zabawka pozwalająca na rozwijanie współpracy. Przy tym jest super angażująca zarówno dla trzy- jak i dla ośmiolatka. Kilka zestawów też zamówiły przedszkola. ToddleRoad jest też atrakcyjnym zakupem dla starszego rodzeństwa, gdy w domu pojawia się nowy członek rodziny. Starszaki mogą budować bez ciągłego wołania o pomoc, natomiast pełzający maluszek nie zrobi sobie krzywdy. Często też ktoś kupuje drogi dla przedszkolaka, a potem uradowany pisze, że nastoletni brat lubi się bawić z młodszym. Cieszę się, gdy dostaję wiadomości „o rany, to naprawdę pachnie”, bo to taka moja wisienka na torcie. Uwielbiam dostawać zdjęcia od Klientów, zwłaszcza po dłuższym czasie. Upewniam się wtedy, że stworzyłam faktycznie świetny produkt, który nie ląduje zapomniany w kącie już po tygodniu.

Co robisz, aby zwiększyć zaufanie Klientów?

Przede wszystkim, gdy pokazuję ToddleRoad w social mediach (na Instagramie czy Facebooku), to nie jako zabawkę ładnie ułożoną na półce, ale w użyciu przez dzieci. To trudne, bo angażująca zabawa energicznych dzieci jest sporym wyzwaniem dla fotografa. I dzięki temu widać, że zdjęcia nie są wykonane w oderwaniu od rzeczywistości.

To jest prawdziwy świat, który tworzymy wokół siebie, czasem chaotyczny, ale zawsze piękny i rzeczywisty.

Bardzo pilnuję też terminów wysyłki. Zwykle to 48 godzin, ale zdarzyło mi się odebrać rano telefon z pytaniem o możliwość dosłania drugiego zestawu, gdy Mama utknęła w domu z noworodkiem i przeziębionym przedszkolakiem. Zamówione ulice wyjechały do nich 2 godziny później.

Gdy ktoś prosi o pomoc w wyborze produktu, pyta o dostępność, ma jakiekolwiek wątpliwości – odpowiadam tak dokładnie, jak mogę. Odpisuję nawet w weekendy, chociaż staram się jednak oddzielić czas na pracę od czasu z dziećmi. Słucham też uważnie potrzeb Klientów oraz ich sugestii.

Marka ToddleRoad
ToddleRoad: Łatwe układanie

Własny biznes w praktyce

Jakie masz plany na przyszłość?

Planów i pomysłów mi nie brakuje. Jedynie brakuje czasu i zasobów momentami, a teraz także przewidywalności produkcji. Mam kilka szkiców na papierze, jestem w trakcie prototypowania nowych rozwiązań, a moje dzieci je chętnie testują. Rozszerzam też sprzedaż poza Polską.

Jakie są plusy i minusy prowadzenia własnej marki?

Największym plusem jest dla mnie ciągły rozwój. Z tygodnia na tydzień uczę się czegoś nowego i przezwyciężam jakieś trudności. Czasem wewnętrzne: chociaż nie lubię rozmawiać przez telefon, przestało mnie to przerastać. Niekiedy to kwestia nauczenia się obsługi sklepu internetowego, wystawiania na targach, projektowania graficznego. Ja, malarka, tworzę w ruchu z pędzli i płótna, a tu muszę usiąść i wyklikać w programie graficznym ulotkę czy grafikę na stronę.

Poczucie satysfakcji, gdy widzę dzieci bawiące się ToddleRoad, jest nie do opisania.

Natomiast mam tak dużo pracy (bo zajmuję się zarówno wymyślaniem, projektowaniem, zarządzaniem produkcją, logistyką, sprzedażą, jak i marketingiem), że często jestem zbyt zmęczona, żeby to zauważyć. Wtedy skupiam się na różnych drobnych, namacalnych sukcesach: pierwsze zamówienie, pierwsze 1000 obserwujących na Instagramie, pierwsze 100 wysłanych produktów, pierwsze zamówienia hurtowe, pierwsze zagraniczne. Drogami ToddleRoad bawią się już dzieci w Polsce, Czechach, Rumunii, Austrii i Niemczech!

Lubię też to, że mogę sama zarządzać moim czasem. Oczywiście nadal obowiązują mnie terminy i nadal czasem wszystko się rozjeżdża, a ja mogę tylko patrzeć i głęboko oddychać. Gorszy dzień któregoś z moich dzieci, nie wywołuje u mnie myśli “bylebym nie musiała brać zwolnienia”. Oprócz firmy prowadzę też edukację domową mojego najstarszego dziecka, więc to cenne, że mogę zgrywać czas pracy w najlepszy dla nas sposób.

Marka ToddleRoad
ToddleRoad: Kreatywna zabawa

Dlaczego warto założyć własną markę?

Co daje Ci największą radość w prowadzeniu marki?

Możliwość tworzenia, przeobrażania pomysłu w coś namacalnego. Rozwiązywanie problemów: moich dzieci i Klientów oraz to, że mam mnóstwo wyzwań. Wszystko razem, często mimo ogromnych przeszkód, daje ogromną satysfakcję i energię do działania.

Marka ToddleRoad traktuję trochę jak moje moim czwartym dzieckiem.

Tak samo, jak z dziećmi, mam z nią sporo nieprzewidzianej pracy, dużo emocji i dużo zmęczenia, ale też nie zamieniłabym tego na żadną inną pracę.

Co doradziłabyś osobom, które marzą o otworzeniu swojej własnej marki?

Żeby ruszyły budować swoją drogę. Zdobyły się na odwagę i nie bały pytać: potencjalnych Klientów czy osób zupełnie z zewnątrz. Wiele osób obawia się kradzieży ich pomysłu, ale to nie pomysł jest kluczowy, a jego realizacja i determinacja, żeby się nie poddawać przy każdej górce i na każdym zakręcie. Bo ich nie zabraknie. A to determinacja, wytrwałość, umiejętność dostosowania się do zmian i otoczenia sprawiają, że odnosimy sukces. Nie sama idea. Potrzebne jest działanie.

Zostań followersem marki na Instagramie i bądź na bieżąco z jej nowinkami:

Redakcja

Wierzymy, że warto działać bez pośpiechu i z uważnością! W Oh!sokiddy nie idziemy na skróty. Nie znajdziesz tu przypadkowych treści. W artykułach piszemy o tym, co naprawdę ważne. Nie piszemy o nowych ciuchach gwiazd czy cenach wózków, jakimi wożą swoje dzieci. Dowiesz się za to, co czuje Twoje dziecko po powrocie z przedszkola lub szkoły, jak funkcjonują rodziny patchworkowe, jak pomóc młodej mamie.

Lifestyle

Zostaw komentarz