Biznes 03.08.2020 10 minut

O fascynacji piórami, która przerodziła się w pomysł na biznes – opowie Magdalena Nahurska z Ajdacho w ramach cyklu „Wspieramy polskie marki. Poznaj naszych twórców”

Dziś pierwszy poniedziałek z cyklem „Wspieramy polskie marki. Poznaj naszych twórców”. Co tydzień twórca będzie dzielił się z nami tajnikami, jak kreował i rozwijał swoją markę. Serię wywiadów otwiera inspirująca rozmowa z Magdaleną Nahurską, założycielką marki Ajdacho, która opowie, dlaczego jest maniakiem piór, jak stworzyła oryginalną nazwę marki oraz co daje jej największą radość w prowadzeniu biznesu. Poznajmy bliżej jej historię!

O powstaniu marki

Oh!sokiddy: Jak powstał pomysł na markę i jak to się wszystko zaczęło?

Magdalena Nahurska, założycielka marki Ajdacho: Pomysł na tworzenie zrodził się z mojej fascynacji naturalnymi, delikatnymi i niepowtarzalnymi piórami oraz możliwościami, jakie dają w dekorowaniu wnętrz, modzie i fotografii. Od lat je kolekcjonuję i podziwiam. Śledzę wszystko, co jest z nimi związane. Między innymi projekty najsłynniejszego kapelusznika świata Philipa Treac’iego, który wykorzystuje pióra w różnych branżach: aranżacji wnętrz, w modzie (też ślubnej), tańcu czy w awangardowych stylizacjach z festiwalu Burning Man. Wszystko, co związane z piórami jest dla mnie nadzwyczajne.

Sama o sobie mówię, że jestem feather freak’iem (maniakiem piór – red.).

Z czasem zrodziła się potrzeba przekształcenia wielotysięcznej kolekcji delikatnych i kruchych piór w coś trwałego, niepowtarzalnego i pięknego. Tak zaczęły się eksperymenty z piórkowymi dekoracjami do mieszkania oraz debiutanckimi pióropuszami dla syna Adama, który był inspiracją do nazwania firmy. Pióra są materiałem pięknym, ale delikatnym, kapryśnym i niezwykle trudnym do ujarzmienia. Dopiero jak byłam w 100 proc. zadowolona z efektów swojej pracy, poczułam gotowość  do wejścia na rynek z ofertą.

Inspiracje w kreowaniu nazwy

Jak wymyśliłaś nazwę firmy?

Przede wszystkim nie chciałam banalnej nazwy, która wprost powie, z czego tworzę. Wszelkie feather (pióra – red.) i piórkowe wariacje w nazwie odpadły w przedbiegach.

Inspiracją był syn Adam, na którego jak był mniejszy, mówiłam Adacho.

Lekko zmieniłam jego „przydomek” i nazwa nabrała ciekawego charakteru – nawet odrobinę  indiańskiego. Nie ma drugiej firmy o tej nazwie. Dużo więcej czasu zajęło mi wymyślenie sloganu, który dopełni nazwę i „zepnie” wszystkie moje projekty.

Tutaj inspiracją było to, z czym wracały do mnie pierwsze Klientki. Mówiły, że te delikatne piórka dodają im pazura, czują się dzięki nim wolne, wyjątkowe i ekstrawaganckie. Z kolei dzieci zakochują się w pióropuszach od pierwszego wejrzenia. Po opiniach otrzymanych od zadowolonych rodziców postanowiłam dodać w opisach produktów dla najmłodszych, że „pióropusze zamieniają dzieci w Indian”. Tak powstał slogan For all the wild ones.

Produkty marki Ajdacho

Jakie produkty oferuje Twoja marka?

Zaczęłam od kolekcji pióropuszy dla dzieci, pióropuszy festiwalowych dla dorosłych, które są nieco bardziej charakterną alternatywą dla kwiecistych wianków. Z czasem powstała kolekcja opasek karnawałowych dla dzieci, a później biżuteria i zawieszki z piór do toreb. W tym roku premierę miała kolekcja opasek w stylu lat 20. Niestety sytuacja epidemiologiczna pokrzyżowała nieco moje plany. Myślę, że powrót lat 20. przyjdzie nam świętować po zakończeniu pandemii.

Ajdacho
Ajdacho – Kolekcja dziecięca For all the wild ones

Pierwsze kroki w branży

Jak opiszesz swoje pierwsze kroki w branży? Jak je wspominasz?

Na pewno nie było łatwo pogodzić wszystkich obowiązków zawodowych, życiowych i rodzinnych z wprowadzeniem marki na rynek. Większy projekt w pracy i premiera przesuwała się o kolejne dwa miesiące. Fotograf spóźniał się tydzień ze zdjęciami packshot’owymi, a ja byłam bliska załamania nerwowego. To są niewyobrażalne emocje – bliskie tym, którzy wkładają serce w to, co robią. Lista rzeczy do zrobienia była naprawdę długa. Również przez to, że nie sprzedaję gotowych produktów i nie wspieram się szwalnią.

Wszystko tworzę sama od zera.

Z każdego projektu muszę być zadowolona, a mój perfekcjonizm nie ułatwia mi zadania :). Jednak to jak marka została przyjęta po premierze, wynagrodziło mi wszystkie trudy. Pierwsze zamówienia i zachwyty Klientów, że nigdy nie widzieli tak dopracowanego rękodzieła, tylko wzmocniły mnie w podejściu, że nie ma drogi na skróty.

Czy zajmowałaś się wcześniej? 

Nadal zajmuję się pracą w wyuczonym i ukochanym zawodzie PR-owca. Przez prawie rok zajmowałam się jedynie Ajdacho. Robiłam po 3-4 mega czasochłonne pióropusze dziennie. W którymś momencie miałam ponad 100 różnych gotowych projektów na stronie.  Realizowałam zamówienia indywidualne pod sesje zdjęciowe, festiwale, projekty na scenę, współpracowałam z fotografami z zagranicy. Projekty robione w tak dużej ilości i spędzanie kilkunastu  godzin dziennie w pracowni zaczęły dawać mi się we znaki. Brakowało mi czasu i cierpliwości oraz bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Zwolniłam z rozwojem Ajdacho, żeby zachować jakość, świeżość i energię do tego co robię.

Teraz projektuję po kilka nowości na kwartał. 

Postawiłam na produkty nieco mniej wyrafinowane i mniej  pracochłonne oraz biżuterię, która jest bardziej uniwersalna od pióropuszy czy awangardowych zausznic.

Projektowanie i rozwój produktu

Jak wygląda tworzenie nowego produktu, kolekcji?  Skąd czerpiesz inspiracje?

Częstą inspiracją są fotografowie, którzy mają jasną koncepcję sesji, a pióropusz czy inny atrybut z piór ma być jej dopełnieniem. Wtedy nie proponuję innych rozwiązań, ale zdarza się, że koncepcja sesji powstaje pod projekt z piór i tu zwykle fotografowie dają mi wolną rękę. Mówią tylko jaki efekt chcą uzyskać na zdjęciach. Przy indywidualnych zamówieniach biżuterii Klientki przekazują mi listę ukochanych kolorów i tych, w których czują się źle. Opisują także, w jakich ubraniach czują się najlepiej. Dopiero na podstawie tego wiem, czy mogę zaszaleć, czy postawić na minimalizm. W tym wszystkim jednak najbardziej czasochłonne jest tworzenie zupełnie nowych produktów i kolekcji, które wprowadzam na stałe jako gotowe wzory.

Ajdacho
Ajdacho – Kolekcja dla kobiet

Wysoka jakość materiałów

Na jakich materiałach pracujesz i jakie to ma znaczenie dla produktów?

Pióra to baza wszystkich projektów, które powstają w pracowni. Różnorodność i jakość piór jest bardzo ważna. Używam piór srebrzystego bażanta, bażanta zwyczajnego, gęsich, perliczki, białego pawia i pięknie opalizujących w świetle piór kaczych. Sprowadzam pióra od zaufanych dostawców, którzy pozyskują je w sposób etyczny, czyli prawidłowo je sterylizują i selekcjonują. Następnie pióra łączę ze skórą, tasiemkami w stylu etno i rzemieniami.

W projektach dla dzieci używam bawełnianych  wyszywanych tasiemek  z indiańskimi lub kwiecistymi wzorami. To daje możliwość stworzenia nieoczywistych projektów, które świetnie komponują się z różnymi stylizacjami – nie tylko boho. Biżuteria powstaje ze srebra i piór. Czasem pióra łączę z aksamitem, a w bardziej egzotycznych projektach z muszlami.

Poza wyglądem to, co robię, musi być wygodne i trwałe.

Wnętrze pióropuszy dla dzieci jest obszyte, tak żeby piórka nie drażniły delikatnej skóry. Z tyłu są wiązane tasiemką, żeby rosły razem z małym właścicielem. Natomiast każdy pióropusz z kolekcji festiwalowej obszyty jest od spodu ciemnym materiałem, żeby nie brudził się od makijażu. Również ma wszytą rozciągliwą, czarną gumkę, która zapewnia komfort podczas użytkowania i sprawia, że pióropusz pasuje na głowy o różnym obwodzie.

Grupa docelowa i Klient idealny

Kim są Twoi odbiorcy i co mówią o Twoich produktach?

Tworząc pióropusze, od początku towarzyszyła mi myśl, że musi to być coś wyjątkowego, przemyślanego, świetnego jakościowo i pięknie opakowanego. Dzięki temu reakcje na moje prace są cudowne. Od Klientek, które kupują pióropusze dla dzieci, najczęściej słyszę, że długo szukały ozdoby z pazurem, alternatywy dla kwiecistych wianków. Dostaję także feedback, że odbiorcy są zaskoczeni tym, że  pióropusz powstał z delikatnych piór, a jest taki trwały.  Mam kilka stałych  Klientek i każda z nich ma już sporą kolekcję biżuterii ode mnie. Tym Paniom sprzedaję nowe wzory, zanim wprowadzę je oficjalnie na stronę.

Co robisz, aby zwiększyć zaufanie Klientów?

Myślę, że to nie jedno, proste zadanie, ale suma tego co i jak robię. Ostatnio miałam Klientkę, której dzieci wyjęły bigle z kolczyków. Poprosiła o ich wysłanie, więc zrobiłam to, lecz z małym poślizgiem. Nie miałam czasu ze względu na bieżące zamówienia i w ramach przeprosin za długi czas oczekiwania dodałam Pani zawieszkę do torby. Po dwóch dniach miałam zamówienie na kolejne 3 rzeczy od tej samej Klientki.

Wiem też, że Klienci lubią mnie też za autentyczność, energię i szczerość.

Nie owijam w bawełnę. Potrafię napisać Klientce, że projekt, który sobie wymyśliła, do niej nie pasuje i proponuję coś, z czego wiem, że będzie zadowolona.

Mimo licznych próśb nigdy nie zrobiłam kopii Indiańskiego pióropusza. Uważam, że to kradzież, przywłaszczenie kulturowe. Moje wzory pióropuszy są bardziej koronami z piór. Moją wariacją na temat pierzastego nakrycia głowy. Nigdy nie zdecydowałabym się na kradzież cudzego pomysłu (chociaż projekty Ajdacho bywają kopiowane) czy zrobienie projektu na odwal byle tylko zarobić.

Ajdacho
Ajdacho – Biżuteria z piór

Jakie masz plany na przyszłość?

Dalej działać tak, żeby tworzenie sprawiało mi i Klientom radość. Do tego cieszyć się możliwością tworzenia.

Własny biznes w praktyce

Jakie są plusy i minusy prowadzenia własnej marki?

Za minus można uznać mnogość rzeczy, które ma się na swojej głowie. Jednocześnie łączy się funkcje logistyka, projektanta, działu obsługi klienta, grafika, dyrektorka strategicznego, księgowej i PR-owca itp. Plusem jest wolność wyboru. Ode mnie zależy jakie produkty wprowadzę, czy na przykład wezmę od Klienta indywidualne zamówienie.

Cieszę się też bardzo, że mój syn zobaczył i poznał od zera cały proces tworzenia marki.

Przekuwania marzeń w gotowy produkt, że miał przy mnie taką lekcję przedsiębiorczości i odwagi.

Co daje Ci największą radość w prowadzeniu marki?


Sama radość tworzenia i zadowolenie Klientów, od których dostaję podziękowania i zdjęcia. Jestem szczęśliwa, że moje piórkowe projekty są czasem częścią niezwykle pięknych efektów sesji zdjęciowych. Uwielbiam wymyślać i koordynować sesje zdjęciowe oraz patrzeć jak umiejętności i energia różnych ludzi wracają w pięknych kadrach.

Co doradziłabyś osobom, które marzą o otworzeniu swojej własnej marki?

Walczcie o swoje marzenia!  Bądźcie konsekwentni, uczciwi i cierpliwi.

Zostań followersem marki na Instagramie i bądź na bieżąco z jej nowinkami:

Redakcja

Wierzymy, że warto działać bez pośpiechu i z uważnością! W Oh!sokiddy nie idziemy na skróty. Nie znajdziesz tu przypadkowych treści. W artykułach piszemy o tym, co naprawdę ważne. Nie piszemy o nowych ciuchach gwiazd czy cenach wózków, jakimi wożą swoje dzieci. Dowiesz się za to, co czuje Twoje dziecko po powrocie z przedszkola lub szkoły, jak funkcjonują rodziny patchworkowe, jak pomóc młodej mamie.

Lifestyle

Zostaw komentarz