Psychologia 26.06.2020 6 minut

„Niech się wypłacze”, czyli metoda 3-5-7 – dlaczego to bardzo zły sposób usypiania dziecka?

Moja Hanka ma już prawie 11 lat (ja się pytam, kiedy to się stało?), ale naukę samodzielnego zasypiania, gdy miała kilka miesięcy, pamiętam do dziś. Hania nie była dzieckiem, które w ogóle nie spało, nie mogę jednak powiedzieć, że miała twardy sen. Zdarzały Jej się dni, że za nic na świecie nie chciała usnąć, a ja tak bardzo potrzebowałam odpocząć. Wtedy ktoś podpowiedział mi, bym zastosowała metodę 3-5-7…

Na czym polega metoda 3-5-7?

Metoda 3-5-7 ma teoretycznie pomóc dziecku zasypiać i nauczyć je, jak uspokajać się samodzielnie. Zasada jest prosta, choć okrutna – płaczące dziecko zostawiasz same w pokoju najpierw na 3 minuty, potem wracasz, by je uspokoić, następnie wychodzisz na 5 minut i znów wracasz, by wydłużyć czas, gdy maluch jest sam do 7 minut.

Jest takie powiedzonko „jeśli wydaje Ci się, że minuta to mało, to zrób pozycję deski”, ja mam swoją wersję „jeśli wydaje Ci się, że minuta to mało, to zastosuj metodę 3-5-7”. Wtedy dowiesz się, że minuta płaczu i cierpienia Twojego dziecka trwa wieczność…

Moje doświadczenie

Wiesz, gdy Hania była mała, byłam bardzo młodą dziewczyną, miałam zaledwie 25 lat i po kilku miesiącach mierzenia się z macierzyństwem marzyłam o tym, by choć na chwilę poczuć się znowu sobą. Żeby to było możliwie musiałam się wyspać, ale Hania miewała wieczorami inne plany. Gdy byłam już na skraju ktoś polecił mi metodę 3-5-7 i na Hani (i moje) nieszczęście postanowiłam spróbować. Podjęłam się jednej, może dwóch prób, dokładnie nie pamiętam. Jedyne, co do dziś siedzi głęboko zakopane we wspomnieniach to emocje.

To były najdłuższe minuty w moim życiu, Hania płakała niczym zwierzę, głośno, rozpaczliwie, nie mogąc złapać oddechu. A ja tuż za drzwiami stałam bezradnie czując narastający smutek, który potem przeradzał się we wściekłość. Wydawało mi się, że zawodzę jako matka, skoro inne dzieci w wieku 6 miesięcy przesypiają już całe noce. W skrajnym momencie musiałam schować głowę w poduszkę i krzyknąć głośne „k…wa”.

Szybko doszłam do wniosku, że to nie dla nas, że nikt w naszym domu nie będzie w stanie tego wytrzymać. Stosując metodę 3-5-7 nie doszłam nawet do 3 minut…

Przeczytaj także: Purple crying – czym jest ten rodzaj płaczu i jak sobie z nim poradzić?

Dlaczego metoda 3-5-7 w niczym nie pomaga, a wręcz szkodzi?

Wyobraź sobie, że przez cały dzień głównie leżysz, o niczym nie decydujesz, w zasadzie nie panujesz nad swoim ciałem, a Twoje funkcjonowanie zależy wyłącznie od Twoich opiekunów. Nie możesz się nawet podrapać. Czujesz się spokojnie, gdy bliskie Ci osoby są w zasięgu wzroku, potrzebujesz dużej dawki dotyku, przytulania, zapachu mamy, gdy nagle…zostajesz sama, w ciemności, nic nie możesz, nikogo przy Tobie nie ma. Co robisz? Wołasz o pomoc, ale w metodzie 3-5-7 jej nie otrzymujesz, mimo iż wzywasz najbliższą Ci osobę – swoją mamę.

Porzucone…

Efekt jest jeden – dziecko czuje się po prostu porzucone. Maluch nie ma świadomości, że jesteś tuż za drzwiami i gdy minutnik zatrzyma się po 3, 5 czy 7 minutach, to do niego wrócisz. Dla niego to walka o przetrwanie. Instynkt dziecka głośno informuje, że to sytuacja zagrożenia, a pomoc nie nadchodzi. W efekcie dziecko przestaje płakać, ale nie dlatego, że już umie się samo uspokoić, nawet nie ze zmęczenia. Wiesz dlaczego? Bo oszczędza resztki energii na spotkanie z oprawcą-drapieżnikiem. Co z tego, że żaden drapieżnik nie nadejdzie, instynkt tego nie wie.

Jesteście jednością

Dziecko nie ma świadomości, że jest odrębną jednostką. Na początku swojego życia jest z Tobą zrośnięte na poziomie odczuwania, dlatego pozostawienie go samego to dla niego ogromne cierpienie. Nie chciałabyś go poczuć! Dla kilkumiesięcznego malca uspokajanie się w otoczeniu bliskich osób, w kontakcie z ciałem i zapachem jest naturalne. Z czasem więź ta naturalnie się luzuje, ale każde dziecko może poczuć się pewniej w innym przedziale czasowym. To, że Janek, syn sąsiadki, śpi całą noc jeszcze nic nie znaczy. Pamiętaj też, że rozwój dziecka, a Twoje oczekiwania to dwa zupełnie różne zagadnienia. Uzbrój się w cierpliwość.

Zaufanie

Stosując metodę 3-5-7 niewiele możesz zyskać, za to możesz stracić zaufanie dziecka, które potem trudniej będzie Ci odbudować. Porzucenie (nawet na 3 minuty) to dla niemowlaka ogromny stres i żadna nauka. Kilkumiesięczne dzieci po prostu nie umieją jeszcze uspokajać się samodzielnie. Nie daj sobie zatem wmówić, że dziecko warto „przetrzymać”, bo to metoda przemocowa.

Porzucone (tak naprawdę i na zawsze) dzieci nie płaczą, ale przecież Tobie nie o taką ciszę chodzi. Leć przytul swojego malucha i zapomnij o metodzie 3-5-7.

Barbara Dąbrowska-Górska

Dietetyk z powołania, redaktor z pasji, ale przede wszystkim Mama szalonej Hani i Partnerka Adama. Na co dzień przekonuje kobiety, że nie muszą kochać swojego ciała, by je szanować. Propaguje Pozytywną Dietetykę, która pozwala nauczyć się zdrowego podejścia do jedzenia bez poczucia winy. Przy pomocy słowa przekazuje wiedzę dotyczącą zdrowia, tak, by trudne zagadnienia stały się dla wszystkich zrozumiałe. Prywatnie uwielbia snookera, muzykę elektroniczną i wszystko, co ma kokosowy zapach.

Niemowlę (0-1 lat)

Zostaw komentarz