Dieta 30.06.2020 6 minut

Nie mogę schudnąć! Ty też często to mówisz? Przyczyny są zaskakujące

Wydaje Ci się, że wszystko robisz tak, jak trzeba – pakujesz sobie zdrowe dania do pracy, wieczorem ćwiczysz regularnie, jesz te wszystkie superfoods. Nawet kupiłaś ten polecany na Instagramie suplement odchudzający i…NIC! Dlaczego tak się dzieje? Poznaj zaskakujące przyczyny, które sprawiają, że nie możesz schudnąć.

Niedostateczna ilość snu

Niedobór snu sprawia, że rozregulowaniu ulega cała gospodarka hormonalna. Zmienia się wydzielanie hormonów tarczycy, hormonów stresu, podnosi się stężenie cukru i insuliny we krwi. Brzmi abstrakcyjnie? Być może przekona Cię fakt, że badania wykazują, że osoby, które nie dosypiają jedzą średnio o około 350-400 kcal więcej w ciągu dnia, nawet nie mając tego świadomości. Jeśli taka sytuacja będzie się przedłużać, to nie dość, że nie schudniesz to jeszcze możesz przytyć nawet kilkanaście kilogramów rocznie.

Nadmiar stresu

Chcąc nie chcąc muszę Ci o tym powiedzieć. Stres przeszkadza w odchudzaniu, szczególnie ten przewlekły, który sprawia, że w Twoim ciele rośnie stężenie hormonu o nazwie kortyzol. Kortyzol pozwala Ci przetrwać – podnosi ciśnienie, zwiększa poziom cukru we krwi – dając zasoby, by żyć w wysokim napięciu. Niestety na dłuższą metę jego działanie jest szkodliwe dla zdrowia, może sprzyjać nadciśnieniu i insulinooporności, a przez to zwiększać skłonność do gromadzenia tkanki tłuszczowej…szczególnie na brzuchu.

Tylko jedno ciasteczko

Wydaje Ci się, że jedno ciasteczko, dwa kawałki czekolady czy mały kawałek ciasta nie mają większego znaczenia, dlatego do kawki zjadasz codziennie coś słodkiego. Moja droga – kilogram tkanki tłuszczowej to zapas na około 7000 kcal – dużo prawda? Tylko tak Ci się wydaje. Wyobraź sobie teraz, że codziennie zjadasz 200 kcal ponad swoje zapotrzebowanie, ot 2-3 ciasteczka. Wystarczy miesiąc z hakiem, byś na wadze zobaczyła 1 kg więcej…i tak miesiąc po miesiącu.

Próbujesz przeskoczyć genetykę

Być może założyłaś sobie kompletnie nierealny cel i próbujesz „pokonać genetykę”. Chcesz ważyć 52 kg, choć nigdy nie widziałaś tyle na wadze, a Twoja komfortowa masa ciała (taka, do której Twoje ciało dąży, gdy za mocno mu nie przeszkadzasz) wynosi 58-60 kg. Prawdopodobnie, gdy dobijesz do 58 kg proces spadku masy ciała magicznie się zatrzyma. Obserwuję to często w gabinecie dietetyka. To tzw. „punkt równowagi”, który częściowo jest warunkowany genetycznie, a którego przekroczenie jest niezwykle trudne i często bezcelowe, bo kończy się efektem jo-jo.

Nie rozumiesz sedna odchudzania

Jeśli wydaje Ci się, że odchudzanie sprowadza się do zastosowania ścisłej diety przez 2-3 tygodnie (np. diety sokowej polecanej przez Kaśkę z biura), a potem możesz wrócić do starych nawyków to grubo się mylisz. Ja wiem, że to niewygodna prawda, ale odchudzanie wiąże się ze stałą zmianą nawyków żywieniowych i to jest ciężka praca. Nie wystarczy dieta z Internetu i 2 tygodnie głodówki. Zaakceptuj ten fakt!

Przeczytaj także: Jak dałaś się wpędzić w seryjne bycie na diecie cud?

Jesz zdrowo, ale…kalorycznie

Są takie produkty, które choć mają niesamowitą wartość odżywczą to jednak, jeśli jesz ich za dużo, to okazuje się, że mają też całkiem „konkretną” wartość kaloryczną. Pomyśl o tej niewielkiej torebce nerkowców, która stała ostatnio na Twoim biurku. Zjadłaś, nawet nie wiesz kiedy? Tym samym spożyłaś (usiądź lepiej!) 553 kcal. Orzechy, awokado, chipsy owocowe, zdrowe oleje roślinne, dietetyczne ciasta – to wszystko produkty, które niepostrzeżenie mogą zmienić kaloryczność Twojej starannie zaplanowanej diety.

Nie doceniasz spontanicznej aktywności fizycznej

Wieczorami lub o poranku dzielnie rozkładasz matę. W kalendarzu planujesz aktywność fizyczną i trzymasz się tego, ale…do pracy jeździsz samochodem, nie robisz sobie przerw, nie wstajesz od biurka, nie wychodzisz z psem, jeździsz windą. W zasadzie, to poza zaplanowanym treningiem prawie wcale się nie ruszasz. Tymczasem tzw. spontaniczna aktywność fizyczna ma bardzo duże znaczenie dla całkowitego wydatku kalorycznego w ciągu dnia!

Przeceniasz moc żywności light

Jogurt light, napój bez cukru, fit ciastka – jesz i w zasadzie nie kontrolujesz ilości, bo przecież to dietetyczne. Niestety może się okazać, ze produkt ma np. 30% cukru mniej, ale za to ma więcej tłuszczu i ostatecznie jego kaloryczność niewiele się zmienia. Istnieje też coś, co dietetycy nazywają zjawiskiem kompensacji – otóż okazuje się, że wiele osób spożywając żywność light nieświadomie zjada więcej w kolejnych posiłkach nadrabiając to, co „oszczędziły”.

Barbara Dąbrowska-Górska

Dietetyk z powołania, redaktor z pasji, ale przede wszystkim Mama szalonej Hani i Partnerka Adama. Na co dzień przekonuje kobiety, że nie muszą kochać swojego ciała, by je szanować. Propaguje Pozytywną Dietetykę, która pozwala nauczyć się zdrowego podejścia do jedzenia bez poczucia winy. Przy pomocy słowa przekazuje wiedzę dotyczącą zdrowia, tak, by trudne zagadnienia stały się dla wszystkich zrozumiałe. Prywatnie uwielbia snookera, muzykę elektroniczną i wszystko, co ma kokosowy zapach.

Kobieta

Zostaw komentarz