Psychologia 02.06.2020 5 minut

Mizofonia – gdy mlaskanie jest jak tortura…

Wyobraź sobie, że jesz posiłek z bliskimi osobami. Chcesz się zrelaksować, ale wydawane przez innych odgłosy żucia i mlaskania „narastają” w Twojej głowie. Po chwili stają się nie wytrzymania – dziwisz się, że inni tego nie słyszą i że nie doprowadza ich to do szału. Tracisz humor, złościsz się, ale nikt Cię nie rozumie. Brzmi okropnie, prawda? Tymczasem tak właśnie czują się osoby cierpiące na mizofonię. To rzadkie zaburzenie, którego pierwsze symptomy pojawiają się w wieku dziecięcym.

Spis treści:

Mizofonia – co to takiego?

W najprostszym ujęciu mizofonia to po prostu nadwrażliwość na dźwięki. Termin wywodzi się od dwóch greckich słów: misosoznaczające nienawiść, oraz phonedźwięk. „Nienawiść” świetnie oddaje to, co czuje osoba cierpiąca na mizofonię. Nie jest to bowiem strach przed dźwiękami (jak np. w przebiegu autyzmu), ale właśnie niechęć do nich, zniesmaczenie i obrzydzenie. Mizofonia wywołuje gniew oraz agresję, a uczucia te często narastają wraz z wiekiem.

Niestety, nieznane są jeszcze dane dotyczące występowania zaburzenia w społeczeństwie. Wiadomo już natomiast, że zazwyczaj jego objawy pojawiają się dość wcześnie – nawet u dzieci w wieku 7, 8 czy 9 lat.

Dźwięki, które wywołują największe rozdrażnienie u osób z mizofonią, to najczęściej te związane z:

  • mlaskaniem, żuciem, przełykaniem, siorbaniem (ogólnie z jedzeniem),
  • oddychaniem, kichaniem, pociąganiem nosem, chrapaniem,
  • płaczem,
  • szczekaniem psa, miauczeniem kota,
  • pisaniem na klawiaturze.

Skąd bierze się mizofonia?

Jak to możliwe, że odgłos pisania na klawiaturze powoduje u kogoś furię i chęć ucieczki? Jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko cierpi na to zaburzenie, to mamy dla Ciebie złą wiadomość – wciąż niewiele wiadomo o przyczynach. Do tej pory przeprowadzono zbyt mało badań.

Wynika z nich jedynie, że u osób cierpiących na mizofonię niektóre dźwięki wywołują nietypowe reakcje płata czołowego oraz zaburzenia połączeń między korą wyspy z hipokampem i jądrami migdałowatymi. Okolice te odpowiadają za emocje, pamięć i wspomnienia, zatem naukowcy sądzą, że problem leży właśnie w niewłaściwym odtwarzaniu wspomnień.

Objawy mizofonii – czy to problem Twojego dziecka?

Mizofonia wcale nie jest łatwa do rozpoznania – dzieci często same nie są do końca świadome, co wywołuje ich złość i zmianę nastroju. Mała wiedza specjalistów na temat zaburzenia także nie pomaga w jego rozpoznaniu. Innymi słowy – musisz dostrzegać drobne sygnały, które sprowadzą Cię na właściwy trop.

Niechęć do niektórych dźwięków

Twoje dziecko wcale nie musi mówić, że drażnią je odgłosy przeżuwania. Może za to czuć niechęć do spożywania posiłków przy wspólnym stole (ale już w samotności robić to chętnie). Może też na przykład stopniowo tracić humor w trakcie obiadu i wyraźnie chcieć „uciec” od bliskich.

Zwracanie wszystkim (lub niektórym uwagi)

O mizofonii może świadczyć rodzaj kłótni między dziećmi. Zazwyczaj kilkulatki kłócą się o pilota, zabawkę albo o coś w stylu „bo on oddycha moim powietrzem”. Jeśli jednak pojawia się mizofonia, kłótnie będą zaczynać się od „bo on specjalnie głośno oddycha!”, „nie połykaj tak dziwnie, mówiłem Ci!” itd. To niepokojący sygnał.

Brak sympatii do zwierząt

Szczekanie czy miauczenie zazwyczaj drażni raczej dorosłych niż dzieci – one w swoim uwielbieniu dla sierściuchów są bardziej tolerancyjne. Jednak dziecko z mizofonią będzie stroniło od zwierzaków. Odgłosy przez nie wydawane będą je po prostu denerwować.

Przeczytaj także: Jak okazywać dziecku konstruktywne, wspierające współczucie? Nie mów „nie płacz, nic się nie stało”!

Mizofonia – co robić? Gdzie szukać pomocy?

Jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko cierpi na mizofonię, to przede wszystkim pamiętaj, że nie robi Ci ono na złość i nie „przesadza”. Jeśli chcesz poczuć to, co ono, przy jedzeniu puszczaj sobie z telefonu dźwięk kredy przesuwanej po tablicy. Już sama wizja jest nieciekawa, prawda?

Nie licz też na to, że zaburzenie samo przejdzie. Bardziej prawdopodobne jest, że mizofonia się pogłębi, wywołując jeszcze większą agresję. To, co możesz zrobić, to udanie się do specjalisty – psychologa lub psychiatry. Prawdopodobnie zadecyduje on o terapii poznawczo-behawioralnej, dzięki której dziecko po jakimś czasie w końcu zacznie czuć się lepiej.

Karolina Wojtaś

Psycholog, redaktor serwisów parentingowych. Autorka setek artykułów ułatwiających Czytelnikom radzenie sobie z wyzwaniami rodzicielstwa. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wolne chwile spędza przy maszynie do szycia albo z nosem w książce.

Starszak (1-3 lat)

Zostaw komentarz