Blog 06.05.2020 7 minut

Jestem idealnie nieidealna i dobrze mi z tym!

Idealność stała się „must have” naszych czasów. Miej cudowne dziecko, idealną cerę, bądź boginią seksu, osiągaj sukces, miej dom rodem z „Dobrego Wnętrza” itp. Idealność to plaga, która zalewa nas zewsząd.

I tak oto budzisz się w pełnym make-upie, z idealną fryzurą, potem poranny jogging, dzieci jadą do prywatnej szkoły, a ty w trakcie pracy (bo zapewne jesteś szefową w jakimś korpo!) biegniesz na lanczyk ze swoją psiapsi. Z idealnie przyklejonym uśmiechem opowiadasz jej o nieziemskich orgazmach, które Twój partner zaserwował Ci wczoraj w nocy. Potem odbierasz dzieci, serwujesz im eko zupkę i inne zielska. Bawicie się.

Wraca Twój stary i jakby nigdy nic mówi: „Odpocznij kochanie, wezmę dzieci na tenisa, a Ty w tym czasie poczytaj książkę albo poćwicz jogę”. I tak się dzieje – w Twoim idealnym świecie. W tej samej bajce dzieci wracają, biorą kąpiel i posłusznie kładą się do swoich łóżek. Jest 21.00 – zanim znów wcielisz się w aniołka z Victorii Secret wcierasz w siebie kremy ze ślimaka, na celullit, pod oczy. Potem znów sex i lulu. I tak w koło Macieju. Brzmi słodko, prawda? Więc może teraz opowiem Wam trochę inną bajkę… Tą mniej kolorową i bez lukru. Jesteście gotowe?

Jak mnie widzą?

Dagmara Chmielewska – CEO w start-upie z branży parentinowej. Szczera do bólu, wymagająca i pewna siebie. Zachrzania po 12h dziennie, żeby wynieść swój biznes na wyżyny i wylądować na okładce Forbesa.

Zawsze perfekcyjnie ubrana, z torebką Furli w kolorze paznokci. Włosy rodem z reklamy szamponu, szczupła i dopracowana w każdym szczególe. Zapach jej perfum unosi się w całym biurze.

Woli pracować z facetami, bo lubi konkrety. Grała w reklamach, często występuje w TV, słynie z ciętego języka (w swoich LIVE i podcastach). Facetów owija wokół palca, a swoją urodę wykorzystuje w bardzo subtelny sposób. Ma dwójkę pięknych i fajnych chłopców, fanów Lego i Avengersów. Kocha Hiszpanię, ambitne kino i muzykę. Przez życie idzie jak burza wiedząc, że wzbudza bardzo skrajne emocje… Jedno jest pewne – nie pozostaje obojętna i niezauważona…

Przeczytaj także: Fit mama – jak i kiedy się nią stałam?

Jak jest?

Nazywam się Dagmara i mam 36 lat. Mam dwójkę dzieci, pracę która mnie wykańcza (bo zachciało mi się mieć w stopce CEO) i faceta, który zamiast mnie woli Youtuba albo PS. Po urodzeniu pierwszego dziecka i stracie mamy leczyłam się na depresję. Czasem mam wrażenie, że nie do końca odrobiłam tą lekcję i ciągle balansuję gdzieś na krawędzi.

Odkąd pamiętam mam schizę na punkcie jedzenia. A właściwie niejedzenia. Wmówiłam sobie, że jeść nie lubię, czego konsekwencją były zaburzenia odżywiania w młodości. Kiedyś miałam gigantyczny biust, którego nienawidziłam, a faceci uważali go za mój największy atut. Dziś z miseczki D pozostały mi dwa zwisy, które leżą na brzuchu.

Mam zmarszczki palacza i okropne zmarchy na czole. Z czołem mi się fartnęło, bo cierpię na napięciowe bóle głowy i moim ratunkiem okazał się botoks. Migreny minęły, a czoło samo się naprostowało! Tadammm, buy one, get one free!

Fuck perfection

Chociaż waham się pomiędzy rozmiarem 34 a 36 to jędrność mojego ciała woła o pomstę do nieba. Kiedyś dużo biegałam, więc mam zajebiste nogi, ale chomików (czyt. boczków) ukryć się nie da. Nie było wyjścia – musieliśmy się zaprzyjaźnić…

Moje życie kręci się wokół dzieci i pracy. Tzw „lejdis night” zdarzają mi się raz na pół roku. Bo jestem zmęczona, bo na kacu nie ogarnę dzieci, bo zasypiam zanim zdążę się umalować…

Kiedy ostatnio nasza redaktorka Basia kazała mi naskrobać kilka słów o sobie napisałam: „Fanka podróży i kina europejskiego”. Ostatnimi czasy moje podróże ograniczają się do wyprawy po wino do Biedry, a Almodovara zamieniłam na jakiś odmóżdżający serial na Netflix. Seks uprawiam raz w miesiącu i śpię w starych dresach. Poza tym jestem zakupoholiczką i to jedna z niewielu rzeczy, która dziś sprawia mi radość. Oprócz frytek. No i dzieci jak śpią 😉 Ot, taki mój lajf.

Jak czuję?

Czuję nieustannie i intensywnie. Jestem gdzieś pośrodku, jestem kimś pomiędzy tą Dagmarą, która chce podbijać świat, a Dagmarą która czasem płacze z bezsilności zapijając smutki winem. Pierwsza każe jej wstać, poprawić koronę i zapieprzać dalej, druga zastanawia się, czy oby na pewno smutki nie potrafią pływać (?)!

Nieustannie szukam pewnej równowagi i balansu. Staram się zaakceptować swoją idealną nieidealność.

Kupuję Vogue i przecieram oczy ze zdziwienia. Instagramowe lale, Jej Perfekcyjności z pięknymi fotami, wymuskanymi dziećmi i milionem filtrów idą w odstawkę. Do łask wraca naturalność i samoakceptacja. Alicia Keys w wersji saute, a na okładce Monika Jac Jagaciak z dzieckiem przy piersi. Nadal w garsonce Versace, ale pokazująca pierś i ludzką twarz. Myślę sobie „Wow”, może to jest TEN czas. Może idealność za chwilę będzie passe. Modlę się o to!

Vouge okładka

Czy idealna nieidealność to oksymoron? Nie! Nie dla mnie. Kto wie, może wreszcie się przełamię i postaram się pogodzić ze sobą dwie Dagmary, które we mnie mieszkają. Może to czas na to, co pomiędzy i mówienie głośno o tym, że wcale nie musi być ok. Że Ty nie musisz być na 100%. Zawsze i wszędzie… Tego właśnie życzę Wam girlz. I sobie.

Cykl oh!soimperfect
Dagmara Chmielewska

Z wykształcenia psycholog kliniczny. Prywatnie mama dwóch żywiołów: Gabiego i Leona, miłośniczka kina europejskiego i podróży. Co-founderka brandu Mama w Formie i founderka Oh!so kiddy, prowadzi również swój autorski cykl podcastów „Kij w kobiece mrowisko”. Lubi określać siebie realistką z ikrą do życia. Kocha swoją pracę, bo prowadzenie Oh!so kiddy to suma wszystkich jej doświadczeń i wiedzy, którymi dziś chce się z Wami dzielić. Zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym stawia na autentyczność, więc jako „Redaktor Prawdziwie Naczelna” promuje macierzyństwo bez lukru i cukru pudru.

Kobieta

Zostaw komentarz