Blog 17.06.2020 6 minut

Byłam emocjonalnym ćpunem, czyli historia mojego uzależnienia…

Wychowałam się w emocjonalnym chaosie. Mam w sobie duże pokłady emocji, których nie przepracowałam do dziś. I ponoszę tego konsekwencje, inaczej – ponosiłam bardzo długo. Bardzo długo czułam się niewystarczająca. Za mało inteligentna, mało przebojowa, mało atrakcyjna. I choć zakładałam maskę, gdzie na pozór wszystko było idealnie, dusiłam się w środku. Krzyczałam z bólu i byłam podatna na uzależnienia. A moim największym narkotykiem byli ludzie…

Nie jestem waszą wycieraczką!

Przez 36 lat swojego życia byłam uzależniona. I nie mówię tu o papierosach, winie czy innych używkach. Mówię o toksycznych ludziach, którzy wysysali ze mnie energię, żerowali na mojej naiwności i bez ogródek karmili moją próżność. Głaskali mnie po głowie, ramieniu, czasem krzyczeli albo wiedzieli gdzie uderzyć, żeby bolało najmocniej. Wzbudzali wyrzuty sumienia, mówili że jestem egoistką. Inni, że jestem za dobra.

Szarpali mną, a ja odbijałam się od ściany. Tańczyłam jak kukiełka, która sterowana przez odpowiednich ludzi, tańczy tak jak się jej zagra. Tak bardzo chciałam uszczęśliwić oglądających to żenujące przedstawienie… I fakt – czasem bili mi brawo. Innym razem – wpędzali w poczucie bycia niewystarczającą… Często czułam się „w obowiązku” postępować w określony sposób wobec innych. Czułam się sterowana i uzależniona od ról, które narzucali mi inni….

Nie uzależniaj swojego szczęścia od ludzi. Poszukaj go w sobie!

Psychologowie twierdzą, że najgorszą formą uzależnienia jest zależność od jednej, konkretnej osoby np. partnera. U mnie to uzależnienie było dużo bardziej złożone, bo dotyczyło ludzi ogółem. Przyjaciele, rodzina, współpracownicy – czułam, że są mi potrzebni, bo to oni i nasze relacje mnie definiują. Jednym słowem dałam wpędzić się w poczucie, że moje szczęście zależy od nich. Dziś wiem, że nie muszę spełniać niczyich oczekiwań, żeby naprawdę być sobą. Poczuć się szczęśliwa i myśleć tylko o sobie. Głównie o sobie…

Przeczytaj także: Who run the world? Girls!

Badania pokazują, że uzależniona osobowość odgradza od miłości i dość często kieruje w stronę lęku. Tacy ludzie wierzą, że nie mogą być szczęśliwi bez pieniędzy, władzy, sukcesu, bez miłości konkretnych osób, bez rzeczy, na których nam zależy. Są głęboko przekonani, że ich wewnętrzny dobrostan jest uzależniony od tego, co na zewnątrz.

Prawda jest taka, że z uzależnienia nigdy nie wychodzi się łatwo. „Been there, done that” To cholernie długi proces. Tak jak i ten, który do niego doprowadził. Podobno najczęściej wina takich zachowań ma podłoże we wczesnym dzieciństwie, ale to już inna bajka i nie chcę tego dziś roztrząsać. To co najważniejsze to przełamanie tych schematów. Pierwszym krokiem jest przyznanie, że ma się problem i jest się uzależnionym! Kolejnym – odseparowanie od siebie ludzi, którzy Cię wykorzystują, manipulują Tobą albo wpływają toksycznie na poczucie Twojej wartości.

Wujek (Daga?) dobra rada

Powiem Wam jedno: nie traktujcie innych jak plasterka na pustkę, uzupełnienia naszych braków, potwierdzenia naszej wartości, naszej siły czy mobilizacji. Zawsze lubiłam tańczyć, ale dziś zerwałam sznurki i nie tańczę już tak jak mi każą.

Mam gdzieś, co myślą o mnie inni. Zaczęłam słuchać siebie i zadbałam o swoje potrzeby.

Zaczęłam słuchać samej siebie i kierować się swoim instynktem. Jak to zniosą inni? Nie wiem… Pewnie część moich „widzów” odejdzie, a zostaną tylko Ci, którym naprawdę na mnie zależy

Przeczytaj także: Nigdy nie zdradzę! Nie bądź taka pewna…

I to właśnie TAKICH ludzi życzę Wam wokół. Tych prawdziwych.

Całuję,

Daga

Dagmara Chmielewska

Z wykształcenia psycholog kliniczny. Prywatnie mama dwóch żywiołów: Gabiego i Leona, miłośniczka kina europejskiego i podróży. Co-founderka brandu Mama w Formie i founderka Oh!so kiddy, prowadzi również swój autorski cykl podcastów „Kij w kobiece mrowisko”. Lubi określać siebie realistką z ikrą do życia. Kocha swoją pracę, bo prowadzenie Oh!so kiddy to suma wszystkich jej doświadczeń i wiedzy, którymi dziś chce się z Wami dzielić. Zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym stawia na autentyczność, więc jako „Redaktor Prawdziwie Naczelna” promuje macierzyństwo bez lukru i cukru pudru.

Kobieta

Zostaw komentarz